sobota, 6 lipca 2013

Opowieści z Ornontowic - kwestie żywieniowe

Życie rodzinne - jeden z tematów naszych badań, temat bardzo szeroki, na który składa się wiele wątków oraz sfer, które przeplatają się ze sobą, zarówno w codzienności, jak i od święta. Część naszych młodych badaczy stawiła mu dzielnie czoła pytając nasze Informatorki między innymi o to, jak rodzinę założyć, utrzymać, powiększyć, nakarmić itp. Nie było łatwo, ale nasza dociekliwość się opłaciła! Teraz, w kolejnych częściach chcemy zaprezentować wyniki prowadzonych na przełomie marca i kwietnia rozmów oraz dojść do ładu z tym, jak to wszystko na tym naszym Śląsku wyglądało. Zaczniemy od najważniejszej, dla każdego żyjącego na Ziemi człowieka, kwestii – pożywienia. Sposób jego zdobywania i przyrządzania decyduje o sposobie, w jaki żyjemy. Naprawdę!
Zanim przywołamy najciekawsze opowieści naszych Informatorek z Ornontowic wytłumaczymy, że zgodnie z ideą archiwizacji wyników badań terenowych, odpowiedzi przytaczane są bardzo dosłownie. Dokładnie tak, jak zostały wypowiedziane – fonetycznie. To wszystko ma ogromne znaczenie dla prawidłowego odczytania sensu tych wypowiedzi oraz sposobu wypowiadania się Informatorów. Panie opowiedziały nam, jak życie w rodzinie wyglądało kiedyś, kiedy były jeszcze dziećmi. Każda z Pań otrzymała w naszym zapisie odpowiedni symbol – I1, I2, I3 i I4, to nic innego, jak: Informatorka 1, Informatorka 2, 3… itd. Taki sposób zapisu wynika między innymi z postanowień kodeksu etnografa o ochronie danych Informatorów oraz anonimowych analizach wyników badań. No, ale bez mnożenia zbędnych wstępów formalnych, przejdźmy do zapowiedzianych w tytule kwestii żywieniowych:

„Każdy mioł kawałek pola (…) Krowa, kaczki… W każdym domu najczęściej była krowa, chociażby tylko jedna. Były zawsze świnie albo kozy, albo barany albo kury, to było wszyndzie. Kaczki jeszcze. I z tego się dużo żyło. (…) I zawsze każdy, przy każdym domu było trocha pola. To tam się trochę zboża, trochę kartofli posadziło (…) Z tego my żyli, z tego się żyło. Bo kiedyś rodziny były większe takie…. To przeważnie z tego pola żyli, no. (…) Człowiek miał wszystkie swoje rzeczy, to było i mleko, i z mleka się robiło yyy… twaróg, i masło się robiło ze śmietany. Zabiło się tam yyy… jakąś świnię, to było mięso (…) Wszędzie były gęsi… kaczki… kury…, a teraz to można na palcach policzyć, gdzie coś jest”.  [APKIE 7/A/7]


Wypowiedź ta potwierdziła nasze wyobrażenia o tym, jak kiedyś wyglądało życie na śląskiej wsi. Były gospodarstwa, dzięki którym można było zapewnić sobie pożywienie bez pomocy sklepów, delikatesów, hipermarketów i innych tego typu wynalazków.

I2:  „Były sklepy… ale tak jak już mówiłam przedtem…” I4: „Większość swoja była żywność…” I2: „Było zboże… z tym zbożem, z żytem czy z pszenicą jechało się do młyna, były kiedyś młyny, tam się, y, mieliło te, te zboże na mąkę… i była swoja mąka! Pełny… pełny wór… był mąki i się tylko szło tam gdzieś na góra, na strych, brało się mąkę, tyle ile trzeba było do jakiegoś pojemnika w domu” I3: „A z odpadów z tej mąki to był szrut, to się nazywo… to znowu na żur, te takie otręby to, to żur” I1: „A poza no to… chlyb! (…) się piekło swój chlyb” I3: „I do piekarza my wozili…” I2: „U nas w domu na przykład był piekarnik i się w domu piekło chleb” I3: „Abo u piekorza” I2: „No a poza tym, no, co jeszcze? No cukier na przykład. Na gospodarstwach, gdzie było gospodarstwo na przykład, bo moi rodzice mieli gospodarstwo, to uprawiało się buraki cukrowe. Jak się buraki cukrowe oddawało do cukrowni, to potem był przydział cukru. Się dostawało za te, no jakieś tam pieniążki, ale dostała też, eee… przydział cukru” I4: „Ale się gotowało też syrop! Syrop z buraków cukrowych się gotowało. To było lepsze jak miód. To było tak na chleb posmarować. Coś pysznego to było! To takie gęste, brązowe” I1: „Ogórki to były w domu, się robiło, to się zaprawiało do słoików. Dużo kompotów się robiło, bo były swoje owoce, w sadach były… Jarzyny nawet się przerabiało zimą” I4: „Kapusta, nie?” I2: „Kapusta się kisiło, ogórki… także to wszystko się robiło, także to było swoje jedzenie (…) I4: „Abo jak zabili świnia, nie? To… e… dawali do beczki… mięso zakolali i to było na długo. Potym wędzili” I1: „Potym to się uwędziło i zaś było, nie?” I2: „No, bo nie było lodówek… pamiętajcie, że nie było lodówek. To jak się taką świnię zabiło, tego, tego mięsa było dużo. To tak jak ten… abo na przykład…”
 I1, I3: „Do słoików, do słoików się dawało!” I1: „Moja mama robiła tak… mięso, potem piekła i zapiekała i do wontloka… i potym zamykała tustym i się zagotowywało w słoikach” I2: „A myśmy na przykład rolady robili, czy… czy mielone".
  [APKIE 11/A/11 i APKIE 12/A/12]

No i po co nam sklepy? No, po co? Owszem, praca w gospodarstwie nie była łatwa, wymagała wiele wysiłku, dzieci musiały dzielnie pomagać rodzicom, a cała energia skoncentrowana była wokół wytwarzania i przetwarzania żywności. Ale jaka to była żywność!
 
I2: „Słuchajcie dziewczyny, moja matka też piekła chleb. To były takie bochenki, okrągłe… a ja chodziłam wtedy tam do Bytomia do szkoły, do technikum. No to jak przyniosłam taki świży chleb, to on tak pachniał, że na przerwie koleżanki z miasta godają: Dej mi tyn chleb ze szmalcem! Dej mi tyn chleb z szmalcem, ja ci dam bułka z szynką! Po prostu chciały się zamienić, bo oni te bułki miały na co dzień, a tyn chlyb tak pachniał… jeszcze ze smalcem, jeszcze ze szczypiorkiem posypany, czy coś takiego… czy z samym masłem nieraz było… To tak to pachniało, że aż w całej klasie to było… to one się biły o ten chleb, one chciały ten… ten swojski chleb. A ja zaś była zadowolona, że se bułka mogła zjeść, bo ten chleb miała na co dzień (śmiech)” [APKIE 15/A/15]

I3: „Ja jak żech do roboty chodziła, mielimy w doma kury, to przeważnie mama… jajka trzeba było zjadać… Ja już takie miałach nerwy na te jajka, to żech się potem znalazła jedna taka pani, co była z miasta i bardzo uwielbiała takie… jajka swojskie. To ja jej to jajko sprzedała, a w kiosku se kupiła kiełbasy szynkowej piętnaście deko (śmiech)” [APKIE 16/A/16]

Przytoczone tu wypowiedzi, to tylko część tego, co można znaleźć na naszej wystawie etnograficznej. W kąciku edukacyjnym dostępne są karty z zapisem 9 wywiadów przeprowadzonych przez gimnazjalistów w Ornontowicach, a zbiór ten wkrótce się powiększy! W kolejnym odcinku naszych opowieści z Ornontowic postaramy się uporządkować kwestie podziału obowiązków w rodzinie, wychowania i edukacji dzieci oraz życia towarzyskiego… Będzie interesująco!

(MP)

piątek, 28 czerwca 2013

Kącik





O co chodzi z tym kącikiem? A o to, aby mieć własną przestrzeń w muzeum. Dla wszystkich: dzieci, młodzieży, dorosłych, rodzin, seniorów z wnukami - ważne, aby zwiedzający mógł choć na chwilę poczuć się swobodnie, nieco na uboczu od muzealnych gablot prezentujących nam wiedzę o świecie za pomocą eksponatów. W takim miejscu czas ulega zawieszeniu, Szafa Pradziadka otwiera przed nami swe podwoje i zaprasza do nielegalnego w innych częściach wystaw: DOTKNIJ WSZYSTKIEGO...
I możemy dotknąć - w zakamarkach Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, na wystawie etnograficznej, powstało takie miejsce. Są tu filmy prezentujące zwyczaje naszych przodków wykonane w konwencji starego kina przez całkiem współczesne dzieci z przedszkola TIKA, klocki przestrzenne, duże gry edukacyjne, tablice magnetyczne zachęcające do wykonywania różnych zadań, stroje ludowe, które swobodnie możemy przymierzyć i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie lub tylko poczuć klimat lat minionych.
                                                                             W kolejnej starej szafie, pomalowanej odważnie we wzory ludowe przez najmłodszych użytkowników kącika, znajdziemy szmaciane laleczki - Etnografiki, ubrane w odświętne stroje rozbarskie. Wśród nich siedzi również szacowna Etnografiora w codziennym ubiorze. Stroje możemy oczywiście zmieniać, a przy okazji dowiemy się sporo na temat ludowej mody śląskiej.
 I o to właśnie chodzi. Już od połowy lat 60. najpierw w kanadyjskim Toronto, a następnie stopniowo w różnych krajach Europy, zaczęły powstawać wystawy interaktywne, których celem było przekazanie wiedzy o świecie na drodze samodzielnych doświadczeń wykonywanych przez zwiedzającego. Ten sposób konstruowania wystaw zyskuje ostatnio na popularności, prezentując nam w formie stanowisk edukacyjnych zagadnienia z dziedziny fizyki, matematyki, biologii, geografii czy chemii.Przykładem mogą tu być chociażby prezentowane u nas czasowo wystawy Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego (najnowsze dzieło naszych przyjaciół z Krakowa "Wszystko jest ...liczbą" możecie zobaczyć w Collegium Maius - gorąco polecamy:))


Prezentowanie wiedzy z zakresu nauk ścisłych w formie interaktywnej zabawy jest nie tylko dość powszechne, ale również stosunkowo łatwe - jedyny sensowny sposób zrozumienia zasad fizyki to wykonanie doświadczeń. Znacznie mniej oczywiste jest natomiast wykonanie stanowisk pracy na wystawach promujących wiedzę z zakresu szeroko rozumianej humanistyki - a do takich należy wystawa "Z życia ludu śląskiego". Zabawki edukacyjne znajdujące się w kąciku zostały wypracowane na bazie wspólnych zabaw z dziećmi pracowników Działu Edukacji. My sprawdzaliśmy reakcję dzieci na nasze propozycje - dzieci projektowały przedmioty i opracowywały grafikę. Dzięki wspólnej pracy powstała książeczka edukacyjna z ćwiczeniami - będziemy z niej korzystać na zajęciach z najmłodszymi zwiedzającymi.









W naszym kąciku można się również nauczyć, jak wykonać badania w terenie i samodzielnie odkryć historie naszych przodków. A co najważniejsze - jak spisać i zdokumentować nasze odkrycia, aby były one przydatne dla innych, w tym następnych pokoleń, które nie będą mogły już korzystać z autentycznych rozmów z osobami, które żyły według zasad regionalnej tradycji.
I tego wszystkiego można się nauczyć u nas - w naszym pierwszym, ale nie ostatnim kąciku edukacyjnym:) Dziękujemy dzieciom z przedszkola TIKA oraz młodzieży z Gimnazjum nr 1, Gimnazjum nr 9 oraz ze Specjalnego Ośrodka Wychowawczego nr 2 w Bytomiu, że pomogli mam go stworzyć. Dobre rzeczy powstają tylko w konfrontacji z ludźmi. TEORIA I PRAKTYKA RAZEM.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Zbieramy nagrody

Z największa przyjemnością ogłaszamy wszem i wobec, że relacje z finału Etnografiki wykonane przez młodzież z Bytomia zwróciły uwagę naszego mecenasa - czyli Akademii Orange i będą nagrody... a to tygryski lubią najbardziej. Magdzie, Laurze i Alicji serdecznie gratulujemy, gdy tylko dotrą do nas wasze zdobycze materialne w pocie czoła zarobione ciężką pracą fotoreporterską - niezwłocznie w aurze glorii oficjalnie przekażemy zainteresowanym, uścisk dłoni Dyrektora Muzeum, tudzież parę drobiazgów dorzucając.
Dziś prezentujemy relację Magdy - forma infografiki. Zobaczcie, co trzeba zrobić, aby uznanie w oczach jurorów zyskać i na aparat fotograficzny sobie zasłużyć. Alę i Laurę bardzo prosimy również o podzielenie się z nami waszymi pracami - chętnie udostępnimy na blogu:)





poniedziałek, 10 czerwca 2013

Gala Finałowa

Młodzież badająca kulturę ludową

       Jak było? Hmm... o tym mamy nadzieję napiszą sami uczestnicy projektu. Dla nas, organizatorów, praca z Wami była niesamowitym doświadczeniem i wyzwaniem. Wyzwaniem - bo zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, że stawiane przed Wami zadania są trudne i być może przerastające możliwości nawet tak bystrej grupy gimnazjalistów. Sami podczas prezentacji finałowej (a było w sumie dziewięć grupowych relacji) powtarzaliście, że był to ogrom pracy przez Was wykonany. Tym bardziej dziękujemy za wytrwałość i zaangażowanie.

Zaproszeni goście

Młody badacz w stroju ludowym
 Praca z Wami nauczyła nas jak rozmawiać z młodzieżą o tematach związanych z tradycją. Dzięki niej udało nam się zaobserwować szczere reakcje nastolatków, poznać waszą wiedzę, sposób patrzenia na świat i to jak odbieracie rzeczywistość. Od początku wspólnej pracy nie ukrywaliśmy, że chcemy zmienić oblicze edukacji regionalnej w naszym Muzeum i w innych tego typu placówkach - mamy pomysł jak to zrobić, chcemy zobaczyć, czy sprawdzi się w praktyce i zostanie przez młodzież zaakceptowany. Podstawowa koncepcja polegała na tym, aby uczyć dzieci i młodzież, jak zdobywać wiedzę o naszej tradycji  samodzielnie. Wszystko, co poznamy w praktyce, jest dla nas lepszą nauką niż słuchanie opowieści o przeszłości podczas oglądania muzealnych eksponatów. Dlatego, za naszą namową, wyruszyliście w teren, jako profesjonalni etnografowie,
i zbieraliście informacje o zwyczajach od Pań z Ornontowic - kobiet, które wiedzą wiele na temat tradycji weselnych, pogrzebowych, wierzeń i obrzędów i mogą nam ze swojego życia opowiedzieć wiele ciekawych historii.

Dzięki spisanym przez Was kartom materiałowym powstały książki wiedzy o tradycji, dostępne dla
wszystkich zwiedzających w naszym kąciku edukacyjnym. Na Waszym przykładzie młodzież będzie się uczyć, jak prowadzić takie badania, a etnografowie i ludzie zainteresowani naszą oryginalnością kulturową, mogą skorzystać z profesjonalnych materiałów przez Was zgromadzonych i opracowanych.

Podziękowania dla Ornontowic
Dziękujemy Pani Dyrektor Centrum Kultury i Promocji w Ornontowicach "ARTeria" -  za obecność i życzliwe słowa. Wyjazdy do Ornontowic i rozmowy między młodzieżą a seniorkami ośrodka, miały duży wpływ na obie strony. Wiemy, że z tych kontaktów zrodzą się niebawem dalsze pomysły na upowszechnianie naszej tradycji. Niebawem zagoszczą u nas w muzeum młodzi mieszkańcy Ornontowic i na własne oczy przekonają się, jaką kopalnią wiedzy o życiu są ich babcie. Zachęcimy ich również do samodzielnego odkrywania historii za pomocą badań terenowych i rejestrowania materiału w profesjonalny sposób tak, aby były one użyteczne dla wielu osób.

Gala finałowa Etnografiki, to nie tylko relacje z badań terenowych gimnazjalistów - to również prezentacja filmów naszych przedszkolaków i otwarcie kącika edukacyjnego. Mali odkrywcy bawili się w ten sposób:


a kącik zasługuje na osobny wpis:) To już niebawem, a na razie czekamy na relacje młodzieży - chętnie opublikujemy Wasze relacje z badań i wrażenia po finale:) Pozdrawiamy

(AR)

środa, 22 maja 2013

Jaja w kulturze, czyli historie o pisankach

Prezentujemy nasz najnowszy filmik z udziałem przedszkolaków. Jego przewrotny tytuł sugeruje gatunek komediowy, jednak nic bardziej mylnego. Tematyka jest niezwykle poważna. Forma i realizacja natomiast, bazuje na niezapomnianych dziełach Eda Wooda oraz działalności Latającego Cyrku Monty Pythona z jego najlepszych czasów. Nie można także zapomnieć o eisensteinowskim kontrapunkcie audiowizualnym oraz reminiscencjach szkoły polskiej, zwłaszcza w warstwie dźwiękowej. Miłego oglądania :)

Jaja w kulturze from Edukacja MGB on Vimeo.

poniedziałek, 20 maja 2013

2 w 1 czyli dwie premiery w poniedziałek

Już są - dwie relacje filmowe z działań  małych odkrywców kultury ludowej. Czy odkrywanie kultury ludowej naszego regionu może być inspirujące dla młodych ludzi? Oceńcie sami:)


Jak to jest z tą gwarą na Śląsku? Ankieta przedszkolaków. from Edukacja MGB on Vimeo.

Składamy podziękowania dla Centrum Handlowego Agora w Bytomiu za umożliwienie nam przeprowadzenia ankiety na terenie sklepu.
(AR)
Na ludowo from Edukacja MGB on Vimeo.

piątek, 10 maja 2013

Przedszkolak - ankieterem...


Nurtowało nas ostatnio pytanie - czy przedszkolak może samodzielnie wykonać badania terenowe? Nawet uproszczona wersja badań niesie za sobą pewne ryzyko, jeśli ankieter ma 6 lat...
Wychodząc z założenia, że jeśli nie spróbujesz - nie będziesz wiedzieć, pozwoliliśmy sobie na odrobinę szaleństwa i... stało się. W poniedziałkowe przedpołudnie wraz z małymi odkrywcami udaliśmy się do bytomskiej Agory, wyposażeni w profesjonalne plecaczki małego badacza.

Tematem naszych badań miała być gwara: czy mieszkańcy Bytomia znają gwarę, czy ją rozumieją i czy jest nam ona w ogóle jeszcze potrzebna? Okazuje się, że tak! W ankiecie wzięło udział 25 badanych - wszyscy opowiedzieli się za kontynuacją tradycji i uznali za ważne rozumienie gwary. Przy pozostałych pytaniach nie było już takiej zgodności: 3 ankietowanych przyznało, że nie zna żadnego słowa po śląsku, 2 nie lubi gwary.

Istotne dla nas były jednak nie tylko wyniki. Przedszkolacy zostali zachęceni do samodzielnego szukania odpowiedzi.
Jakie są plusy ich działań? Dzieci samodzielnie poznawały świat, uwierzyły we własne możliwości. Ankietowani chętnie udzielali odpowiedzi małym dzieciom, bo jak tu odmówić uroczym szkrabom pomocy w odczytaniu słów w gwarze.
Minusy? Kiedy mali odkrywcy złapią przysłowiowego bakcyla i w pełni poznają sposób na zadawanie pytań przechodniom - spróbujcie ich od tej zabawy odciągnąć:) Z uroczych stworzeń przeobrażają się w profesjonalne, reporterskie sępy głodnym wzrokiem szukające następnej ofiary dziennikarskiej napaści. A jeśli jeszcze potencjalna ofiara jedzie w dół ruchomymi schodami prosto na całą zgraję małych badaczy wyposażonych w mikrofony... drogi ucieczki nie było. Wtedy mogła zadziałać tylko propozycja słodkiej przekąski - soczek i czekolada po dobrze wykonanej robocie łagodzi obyczaje:)

Film z ankiety w Agorze już niebawem na naszym blogu.

(AR)

onload='show_it();'